sobota, 20 sierpnia 2016

Widokówka dla Przemka

Kiedy spodziewamy się dziecka myślimy nad płcią, nad urządzeniem pokoju, nad kupnem rzeczy, ale przede wszystkim liczymy na to, że dziecko będzie zdrowe. Zdrowy miał być Przemek. Niestety w czasie porodu pępowina na Jego szyi zaciskała się zbyt długo. Urodził się niedotleniony, a to pozostawiło w nim ślad na całe życie.

Przemek nigdy nie będzie dorosły, w takim znaczeniu jakie kojarzymy. Ma 22 lata. Fizycznie jest zdrowy, jednak ma problemy z wieloma czynnościami. Najbardziej lubi robić wyklejanki. 
Jakby tego było mało walczy z depresją.

Przedwczoraj moja mama zapytała czy mogę Mu wysłać widokówkę z Berlina, bo zbiera pocztówki z różnych miast i baaardzo się cieszy, kiedy jakąś dostanie. Pomyślałam, że jedna kartka to mało, że można wysłać więcej.
Do tego "więcej" potrzebni jesteście Wy! 
Chciałam Was serdecznie prosić o wysłanie do Przemka kartki z Waszego miasta, tak po prostu, żeby mógł się uśmiechnąć.
Mieszka na końcu świata, w małej wsi, nie ma tam wielu rozrywek. 
Pierwsze kartki już do Niego lecą, ale chcemy, żeby chociaż przez jakiś czas czuł, że ktoś o nim myśli. Chcemy też, aby jego mała kolekcja się rozrosła! :)

Nie podaję adresu Przemka publicznie, bo On nie wie, że proszę Was o pomoc. Dlatego podaję go w wiadomościach prywatnych każdemu, kto zechce wesprzeć naszą małą akcję.

Wszystko koordynuję poprzez facebooka, jeśli chcecie wysłać Przemkowi widokówkę napiszcie do mnie, a udostępnię Wam Jego adres.

Prywatne wiadomości wysyłajcie do:

--> Wilkowa z Berlina <--

lub

--> Henia&Benia <--


--> A tu link do udostępniania na FB. <--


Serce rośnie, bo naprawdę wiele osób chce się dołączyć. Straciłam rachubę ile razy podałam już adres, wielu angażuje swoich znajomych. Coś pięknego! Będę Was informować o reakcji Przemka na bieżąco! :)



Edycja 23 października:


Oto Przemek i Jego 153 kartki! Bardzo serdecznie dziękujemy za Wasze serce! Poza kartkami dostał też kilka upominków, w tym kordonki to robienia wyklejanek. Będzie tworzyć! :)
Mama Przemka zwróciła uwagę na fakt, że się otworzył i więcej uśmiecha. O to chodziło! Jesteśmy Wam bardzo wdzięczni za pomoc! 




środa, 3 sierpnia 2016

Wojna na cycki.

Papież odleciał i do wiadomości wróciło zróżnicowanie tematyczne. Nareszcie jakieś cycki! Oj wcale nie nareszcie... "Gównoburza" w komentarzach pod artykułami, nasze miłujące się społeczeństwo wciąż zaskakuje "wspaniałością" swoich osobowości. 

Kobieta wytacza proces knajpie, w której zwrócono jej uwagę na fakt, iż rozpięła bluzkę i zamierzała nakarmić swoje dziecko. Została poproszona o udanie się do ubikacji. Jasne, czemu nie? Każdy lubi jeść na kiblu, w otoczeniu bakterii kałowych i zapachu kostki odświeżającej, w opcji bardziej zadbanej. Wszystkich rażą mleczne cyce, "obsceniczne karmienie", "obnażanie wymion", które są „obwisłe i spocone”, rozumiem, że jakby wywalały jędrne i lśniące od oliwki piersi z okładki Playboya, to już nie byłoby problemu? Ja tam swoim cyckom nie mam nic do zarzucenia poza asymetrią, ale wytrawni obserwatorzy narzucających się im matek karmiących mają już wyrobione zdanie. Mleczne piersi są "wielkie, posiadają sutki(o zgrozo!), zwykle zbyt duże wg ich gustu, są wymiętolone, obślinione, obwisłe", no można by tak długo... ogólnie to brzydkie są! Powiem wam, że wasze mózgi są brzydkie. Jak już. 

Czemu rzecz tak  naturalna wciąż razi? Dlaczego pruderia uczepiła się Polaków i nie chce puścić? I przede wszystkim, dlaczego jest tak wybiórcza? Mleczna pierś jest obrzydliwa, ale piersi epatujące seksem w wydekoltowanej bluzce już są w porządku? Problemem jest pierś czy mleko? Mleko od krowy jest fajne, lubiane, bo nikt krowich wymion nie oglądał na żywo? Nikt nie myśli, że ktoś je obcierał z kupy, że produkowała je dla swojego dziecka, które zabrano jej zaraz po porodzie? Mleko w lodówce nie budzi pytań jak powstało. Takie mleko można pić, co tam, że natura przeznaczyła je dla cielaka. To nie jest obleśne. A może nadmiar oglądanej pornografii, po której najmniejszy kawałek odkrytej skóry kojarzy się z jednym? Sama nie wiem co gorsze...

Karmię już 2 lata. Wielu estetów i ekspertów żywieniowych (polskie „nie znam się, więc się wypowiem”) uznałoby mnie już za świruskę i obleśną sukę, która odejmuje im apetyt. A w ogóle tak duże dziecko karmić piersią? Dewiacja. Moja córka pewnie zostanie gejem! 

Ostatnio czekałam na wizytę u ortopedy, siekło mnie w krzyżu, bez terminu byłam skazana na kilka godzin warowania pod drzwiami lekarza. Powinnam się uzbroić w mieszankę i butlę, żeby nie wzbudzać sensacji, nieprawdaż? Otóż moje dziecko nie toleruje mieszanek sztucznych, ani nawet mojego ściągniętego mleka, butelek ze smoczkiem jak i bez smoczka oraz pieluchy na twarzy! Nie i już! Jak nas zakryję czymkolwiek to jeszcze zarobię niechcący po ryju, jak będzie to z siebie zdzierać! I jak chce pić mleko, to mogę sobie wsadzić chrupki, wafle, warzywa i owoce, a nawet czekoladę, ma być pierś i koniec. W pomieszczeniu było kilka osób, nawet jak zerknęli, że właśnie próbuję wydostać cycka przez górę bluzki, żeby oszczędzić im widoku moich rozstępów na brzuchu, to nic się nie działo. Nikogo nie brało na wymioty, nikt nie wzywał olaboga, dwie panie się uśmiechnęły i już na mnie nie patrzyły, żeby dać mi taktownie namiastkę prywatności, a para Włochów była wyraźnie w szoku, ale pozytywnym.  Gratulowali mi wytrwałości. Bo to wymaga wytrwałości, w obliczu takiej niechęci ze strony ludzi, których powinno to gówno obchodzić. (Na szczęście nigdy na mnie nie trafiło.) Powiecie, to nie restauracja, nikt nie jadł. A ja powiem jeden *&uj! Zaczynam się wyrażać, bo mnie szlag trafia, nie trawię ludzkiej głupoty.

Polski internet kipi jadem nie od dziś, ale ile obrzydliwości czyta się pod adresem karmiących matek, to aż szczęka opada. Na polskiej ziemi to dopiero trzeba być twardą sztuką, żeby karmić dziecko piersią. Wszechobecna dulszczyzna daje w kość…  

Sama wolę karmić w odosobnieniu, jak są gdzieś przeznaczone do tego pokoje to chętnie korzystam, ale bynajmniej nie są do tego KIBLE. Nie i już, wy wszystkie zjeby, którzy sądzicie, że jedzenie na klopie jest spoko. Matka z cyckami, które was rażą to jedno, ale pozostaje jeszcze mały człowiek, który chce tylko zjeść  i nie rozumie tej wrzawy. Dla niego pierś mamy to jak dla dorosłego talerz i sztućce. To jest natura. To nie jest epatowanie seksem, nikt nie chce wam obrzydzać posiłku, bo matki skupiają się na swoim potomstwie a nie na was. Żadnej z nas nie sprawia przyjemności, że ktoś może to oglądać, bo nie umie się nie gapić. Żadna nie woła: „ok, wywalam cyce na stół, możecie już patrzeć”! I dobrze wam radzę, zamiast lampić się na kawałek piersi i mówić jakie to straszne patrzcie się na swój talerz, na widok za oknem, na towarzysza przy stole, mało jest możliwości? To niewiele, ale wystarczy, by zamknąć temat. Przeszkadza to nie patrz. Albo zabieraj talerz i idź żreć na kiblu, no przecież to wszystko jedno gdzie, nie?

Polacy dzielą się na trzy grupy, jedni nie widzą problemu, rozumieją, że głodne dziecko trzeba nakarmić i nie mają chorych skojarzeń widząc pierś pełną mleka. Druga grupa jest totalnie przeciwna, zniesmaczona, piersi to symbol seksu, kobieta karmiąca to zboczona dziwka, która obnosi się z cyckami gdzie popadnie siejąc zgorszenie! Powinny karmić w restauracyjnych kiblach, a najlepiej to na czas mlecznej drogi nie powinny wyłazić z domu, bo przecież nawet w parkach atakują tym strasznym widokiem niewinnych ludzi…  A trzecia grupa nie jest za, ani przeciw. „Niech karmi, ale niech się z tym nie obnosi”, ale o co biega? Jak dla mnie już sam akt karmienia jest "obnoszeniem się", albo to robię, albo nie. Czasami nie można na chwilę czegoś nie obnażyć i bynajmniej nie robi się tego, żeby gorszyć otoczenie. Można próbować się zakryć, zasłonić dziecko i wiele(czy nawet większość) pań tak robi, ale czy ktoś pyta malucha o zdanie? Moja córka nie pozwalała i dalej nie pozwala się okryć czymkolwiek w trakcie tak haniebnego czynu jak napełnianie jej żołądka. Ludzie, ogarnijcie się.  Czy tak trudno jest odwrócić wzrok na chwilę? Problemem nie jest to, że jakaś kobiecina karmi dziecko piersią, a to, że uważacie za swój obowiązek się na nią patrzeć! Z niesmakiem rzecz jasna.

Przez takie pieprzenie wiele dziewczyn nawet nie próbuje dać dziecku tego, co ma w sobie NAJLEPSZE! Żadna mieszkanka nigdy nie będzie lepsza od mleka matki. Wiele z tych, które tak was rażą musiało długo walczyć, żeby karmić swoim mlekiem, bo często jest to trudniejsze niż wygląda. W walce o swoje doznania estetyczne zapominacie o tych, którzy są najbardziej zainteresowani i nie potrafią uargumentować, dlaczego akurat TU I TERAZ CHCĄ JEŚĆ, poza krzykiem oczywiście. To, że wasze potrzeby w dzieciństwie były olewane, nie znaczy, że wszyscy muszą tak robić. Wy jesteście głodni, to kupujecie coś do jedzenia i zjadacie idąc ulicą, dlaczego dzieciom odbiera się prawo do równie szybkiego zaspokojenia głodu czymś najzdrowszym z możliwych opcji?  Żyjcie i dajcie żyć innym, jeśli nie na wzgląd na matki("rozbestwione matki Polki, co im się wydaje, że wszystko im wolno!"), to chociaż dajcie spokój dzieciom, niech zjedzą i niech to nie będzie na klopie.




Photo by Tamar Shugert.